03_SM-G900F_electric BLUE_02

Tak jak obiecywał, Samsung właśnie zaprezentował swojego najważniejszego smartfona tego roku: Galaxy S5. Oczywiście, jest lepszy od swojego poprzednika, ale czy pozwala popaść w zachwyt? Nie sądzę.

Premiera Samsunga Galaxy S5 to wydarzenie wielkiej skali w świecie mobilnych technologii. W końcu mowa o najważniejszym urządzeniu największego producenta smartfonów na świecie.

Zacznijmy od tego, że Galaxy S5 otrzymał znacznie przeprojektowaną obudowę w stosunku do poprzedników. To moje osobiste zdanie, ale uważam, że ten design jest okropny. Zupełnie nie widać, że mamy do czynienia z flagowcem i urządzenie przypomina budżetowy model z niskiej półki.  No, przynajmniej S5 otrzymał gumowany tył poprawiający chwyt oraz certyfikat IP67 gwarantujący wysoką odporność na wodę i pył.

Pod względem specyfikacji jest porządnie. Smartfon otrzymał wyświetlacz 5,1″ o rozdzielczości Full HD wykonany w technologii Super AMOLED, czterordzeniowy procesor 2,5 GHz, 2 GB RAM-u, Androida w wersji 4.4.2 oraz akumulator 2800 mAh.

Ciekawie prezentuje się aparat o rozdzielczości 16 Mpix, który został wyposażony w innowacyjny tryb hybrydowego fokusa, który zmniejszy szybkość łapania ostrości do zaledwie 0,3 s. Dzięki funkcji Selective Focus zdjęcia będą mogły nabrać większej głębi.

 

 

W Samsungu Galaxy S5 nie zabrakło czytnika linii papilarnych umieszczonego w przycisku home, łączności LTE-A oraz kilku autorskich rozwiązań. Co prawda nie sprawdziły się wcześniejsze przecieki i nowy flagowiec Samsunga wciąż posiada znanego nam dobrze TouchWiza, lecz nieco usprawnionego. Najciekawszą funkcją jest wg. mnie jest tryb Ultra Power Saving Mode, który ma sprawić, że mając zaledwie 10% baterii smartfon będzie mógł działać przez 24 godziny. Jak to możliwe? Urządzenie będzie wyświetlało wszystkie informacje w czerni i bieli, ograniczy dostęp do aplikacji oraz wyłączy wszystkie usługi nie licząc łączności GSM.

Smartfon ma zostać wprowadzony do sprzedaży 11 kwietnia w Stanach Zjednoczonych. Polacy poczekają pewnie kilka tygodni dłużej.

Ciekawe? Podziel się!