Dziś temat nieco oderwany od tematyki mobile, choć z racji na to, że staje się ona dużą częścią internetu, także Wam powinna być ona bliska. Na samym początku posłuchajcie krótkiej historii. Jakiś czas temu miałem okazję poznać osobę, którą obserwuje na Facebooku – jest ona związana z tematyką Mobile i prężnie działa w tej materii w Polsce. Jakie było jej zdziwienie gdy podczas spotkania w pewnej chwili…

… cytowałem wypowiedzi, które ona umieszczała na tym portalu społecznościowym. Mało tego – wiedziałem, jakie ta osoba miała zdanie na różne sprawy, które poruszała na swoim wallu. Pomimo tego, że osoba ta jest mocno uświadomionym użytkownikiem Facebooka nie zdawała sobie chyba sprawy z tego, jak wiele można się dowiedzieć o niej z wpisów, zdjęć, aplikacji, które udostępnia – wiem, wiem wygląda to na szpiegostwo, ale w swojej obronie powiem tylko, że osoba ta związana jest z tematyką, która w mocny sposób mnie interesuje i dotyczy – ot co 🙂

Podążając wątkiem naszego cyfrowego cienia czy też cyfrowego ogona, ostatnio znalazłem ciekawy wpis na temat cyfrowego świata oraz przyszłości w tzw. Digitalu. W sumie to nie chce go skracać, bo wiele ciekawostek można pominąć a warto zatrzymać się w kilku miejscach i pomyśleć nad tym, jak to jest, było i będzie? Dlatego też odsyłam gorąco do artykułu Cyfrowy cień nad światem.

Coraz częściej nasze życie zostaje weryfikowane przez pryzmat świata cyfrowego – pokazuje to nie tylko historia, o której pisałem na samym początku ale także zwraca uwagę na nią autor Cyfrowego cienia. Co więcej, według niego nasza cyfrowa tożsamość będzie musiała posiadać urzędową certyfikację, bo inaczej będzie mogła podlegać manipulacji przez innych. Ciężko się zgodzić z taką hipotezą, zwłaszcza, że wybiega ona daleko w przyszłość i trudno sobie wyobrazić taką właśnie sytuację. Tak czy inaczej pokazuje to, jak ważna staje się i jakiej mocy nabiera nasze cyfrowe ja.

Czy zdarzyło się Wam oceniać kogoś na podstawie tego, co przeczytaliście o nim w internecie? Odpowiedź jest wręcz trywialna – robimy to nieustannie. Każdy dodany wpis, to jakaś informacja, którą analizujemy czy nam się to podoba czy też nie – przykład:

Lewangolski (wpis znajomego na Facebooku) – nie musze oglądać meczu, by wiedzieć, że Lewy strzelił gola, co więcej wpis ten daje nam informacje, co jej twórca właśnie robi (ogląda mecz), czym się interesuje (piłką), komu kibicuje itp.

Poza tym, co my możemy wywnioskować z cudzej cyfrowej tożsamości, to także dane zbierane o każdym z nas. Jak wskazuje autor: Do tego dochodzi zmiana sposobu postrzegania użytkownika jako człowieka – sam fakt zbierania Big Data składających się na cyfrowe cienie to pokusa przejścia na pozycje, że życie człowieka da się opisać ilościowo. To daje dużo do myślenia i skłania nie tylko do refleksji ale przede wszystkim do tego by uważać w sieci.

Cyfrowa tożsamość dotyczy nas wszystkich – każdego użytkownika internetu. Czy możemy z tym walczyć? Czy to, że ktoś nie ma konta na Facebook’u sprawia, że jest człowiekiem bardziej samotnym?

Odsyłam do tekstu Cyfrowy cień (ku większej świadomości niebezpieczeństw jakie czyhają w internecie) i liczę na Wasze głosy w tej sprawie w komentarzach. Dajcie znać co myślicie na ten temat

Ciekawe? Podziel się!