W ostat­nim cza­sie stałem się dum­nym posi­adaczem smart­fona HTC One X. Z całą pewnoś­cią jest do godny polece­nia smart­fon, który nie zaw­iedzie nawet najbardziej wyma­ga­jącego użytkown­ika, lecz i on posi­ada swoje wady. W tym tekś­cie wymienię pięć wad (przede wszys­tkim kon­struk­cyjnych), których z łat­woś­cią można było uniknąć.

Od niecałego miesiąca jestem w użytkowa­niu jed­nego z topowych smart­fonów od HTC. Dokład­niej, mowa o HTC One X. Z zad­owole­niem muszę przyz­nać, że nie rozczarował mnie i ani przez moment nie żałowałem tego, że skusiłem się właśnie na niego, a nie na konkuren­cyjnego i dużo bardziej pop­u­larnego Sam­sunga Galaxy S III. Jak to zwykle bywa, przez pier­wszy tydzień byłem zafas­cynowany swoim smart­fonem i nie mogłem lub nie chci­ałem dostrzec jego wad. Jed­nakże, po dłuższym cza­sie spęd­zonym przy swoim HTC, zacząłem dostrze­gać parę z jego wad. Nie chcę też wspom­i­nać o banałach typu zbyt krótki czas pracy na baterii czy brak slotu na karty pamięci. Napiszę o mniej oczy­wistych fak­tach, które są szczególne tylko dla tego modelu.

1. Prze­grze­wanie się

Cza­sami można sparzyć się w dłonie!

Wbrew temu co przed chwilą napisałem, w tym tekś­cie musi­ałem zawrzeć parę zdań o prze­grze­wa­niu się smart­fona. Tegra 3 wyko­nana w pro­ce­sie tech­no­log­icznym 40 nm jest po prostu zbyt podatna na grzanie się, co momen­tami bardzo przeszkadza. Pon­ad­pół­godzinne sesje przy takich grach jak Shad­ow­gun potrafią sprawić, że HTC One X fak­ty­cznie parzy w dłonie. Prob­lem co prawda został zni­welowany dzięki ostat­nim aktu­al­iza­cjom, lecz po zabawie z nie­ofic­jal­nymi ROM-ami wszys­tko zaczyna się pow­tarzać. Pod­czas ład­owa­nia smart­fona najlepiej wcale nie uży­wać, gdyż nawet proste czyn­ności mogą być spraw­cami wyt­worzenia się sporego ciepła. Złośliwi powiedzą, że mając One X nie trzeba ogrze­wać domu — jest wystar­cza­jąco moc­nym grze­jnikiem. Na szczęś­cie, gdy tem­per­atura smart­fona osiąg­nie wartość kry­ty­czną, ostrzega nas dioda powiadomień, a gdy nie postaramy się o schłodze­nie — HTC wyłącza się.

2. Dioda powiadomień

Yyy… I to ma być dioda? Toż to led­wie świeci!

No właśnie, dioda powiadomień… Taki ele­ment trudno zep­suć, choć inżynierom/designerom tajwańskiej firmy to się udało. Zdaje się, że ktoś pro­jek­tu­jąc One X, zapom­niał o wydzie­le­niu spec­jal­nego miejsca na diodę powiadomień. Dlat­ego też upchano ją w chyba najgłup­sze możliwe miejsce. Początkowo nie mogłem uwierzyć, że zna­j­duje się… pod otworami słuchawki rozmów. Co prawda, diza­jn­er­skie niewielkie otworki prezen­tują się fajnie, lecz schowana pod nimi dioda nie prze­puszcza zbyt wiele światła na zewnątrz. O ile w ciem­nych pomieszczeni­ach wszys­tko jest w porządku, to gdy jest jaśniej bardzo ciężko dopa­trzyć się, czy mamy jakieś nowe powiadomienie.

3. Wys­ta­jący aparat

Punk­towe rysy dobrze widać w pow­ięk­sze­niu zdjęcia

 

 

Co do tego, że oko aparatu w HTC One X wygląda wspaniale, nie mam najm­niejszych zas­trzeżeń. Prob­lem tkwi jed­nak w tym, że obiek­tyw wys­taje spoza obu­dowy, przez co narażony jest na uszkodzenia i rysy. Niedawno jakimś pechowym trafem udało mi się porysować obiek­tyw schowanej w kieszeni kom­pak­towej cyfrówki, a nie chci­ałbym, by sytu­acja się powtórzyła. Niepokoi mnie to, że w moim uży­wanym egzem­plarzu szkiełko obiek­tywu jest nieco zarysowane, choć na szczęś­cie nie odbija to się na jakości wykony­wanych zdjęć. Aby uszkodzeń nie przy­by­wało, poradz­iłem sobie nakle­ja­jąc na obiek­tyw folię poli­węglanową potrak­towaną okrągłym wybi­jakiem o odpowied­niej śred­nicy. Można też sko­rzys­tać z ochron­nych pokrow­ców i obudów, lecz mój tele­fon jest zbyt piękny, by go bezcześ­cić w ten sposób.

4. Schowany głośnik

Głośnik wygląda fajnie, ale to miejsce nie sprawdza się dobrze

Na tyl­nej części obu­dowy zna­j­duje się jeszcze coś, co przyprawia mnie o zły nas­trój. Mowa o głośniku. Tak jak słuchawka rozmów, został on schowany pod drob­nymi dzi­urkami na poli­węglanowej obu­dowie. Do jakości dźwięku i poziomu głośności przy­czepić się nie mogę (HTC gra bardzo podob­nie, jak iPhone 5), lecz zna­j­duje się w niefor­tun­nym miejscu. Mając tele­fon położony na blacie biurka, nie da się nor­mal­nie słuchać muzyki — fale dźwiękowe napo­tykają na przeszkodę i muzyka albo jest led­wie słyszalna, albo zmienia się w char­cze­nie. Ten sam prob­lem wys­tępuje też cza­sami, gdy chwycimy urządze­nie w pozy­cji hory­zon­tal­nej, lecz ten szkopuł doty­czy też wielu innych smart­fonów. Słucha­jąc muzyki, najlepiej sko­rzys­tać ze słuchawek. Za sprawą Beats Audio (oraz innych efek­tów audio, które można znaleźć w sieci) słuchanie muzyki w słuchawkach to czysta przyjemność.

5. Niezad­owala­jąca płyn­ność w niek­tórych grach

Na zdję­ciu Need for Speed: Most Wanted. Ta gra aku­rat chodzi naprawdę żwawo na One X.

Na koniec należy się ochrzan ze względu na spadki płyn­ności w niek­tórych grach, zwłaszcza tych pro­dukcji Gameloftu. Jakim cudem czterordzeniowy pro­ce­sor 1,5 GHz nie radzi sobie z zachowaniem ide­al­nej płyn­ności w nie tak bardzo wyma­ga­ją­cych grach? Asphalt 6 czy Gangstar Rio po prostu potrafią chru­pać, choć gry z dużo lep­szą grafiką, jak Horn czy Shad­ow­gun chodzą świet­nie. Tutaj jed­nak nie należy winić ani HTC, ani Nvidii — baty nato­mi­ast zsyłam na dup­ska leni­wych dewelop­erów, którzy nie przys­tosowali odpowied­nio swoich pro­dukcji pod Tegrę 3.

To byłoby na tyle. Wkrótce powinno pojawić się więcej tek­stów o tym tele­fonie. Jeśli macie jakieś pyta­nia, co do HTC One X, to wal­cie śmi­ało, odpowiem :)

Ciekawe? Podziel się!