Sam­sung i Apple od czasu do czasu lubią pochwalić się swoimi wynikami sprzedaży. Co jed­nak z innymi graczami na rynku? Pra­cown­icy LG właśnie cieszą się ze sprzedaży 10 mil­ionów smart­fonów z serii L. Ale czy aby na pewno? Czy te uśmiech­nięte twarze z obrazka nie kłamią?

Pra­cown­icy kore­ańskiego LG skaczą z radości, gdyż, według ofic­jal­nych danych, ich smart­fony z serii L sprzedały się w 10 mil­ionach egzem­plarzy. Aby uzmysłowić sobie tę liczbę, załóżmy, że każdy mieszkaniec Nowego Jorku oraz Chicago razem wzię­tych posi­ada komórkę LG L-Series.

10 mil­ionów… Zdaje się, że jest to ogromna liczba. Czy aby na pewno?

Krótko mówiąc: nie.  Zaczni­jmy od tego, że w skład serii wchodzą cztery smart­fony Opti­mus L3, Opti­mus L5, Opti­mus L7 i Opti­mus L9, które sprzedawane są na ponad pięćdziesię­ciu świa­towych rynkach od sty­cz­nia bieżącego roku. Naj­tańszy L3 kosz­tuje zaled­wie 300 zł, co jest śmieszną kwotą za nowy tele­fon z Androi­dem. Naj­moc­niejszy L9 to koszt 900 zł, więc również i tutaj cena nie jest zaporowa. Tak tanie smart­fony powinny się roz­chodzić jak ciepłe bułeczki. W końcu prezen­tują się nieźle na ulotkach reklam­owych, a cena kusi.

Więc… Popa­trzmy teraz na Sam­sunga. Jego naj­droższy model, Galaxy Note II, został sprzedany w 3 mil­ionach egzem­plarzy w  jeden tylko miesiąc. Kosz­tu­jący co najm­niej 1700 zł Sam­sung Galaxy S III znalazł już jakieś 35 mil­ionów klien­tów, a w sprzedaży zna­j­duje się od czer­wca. Dla odmi­any, Nokia Lumia 920 w niecały miesiąc zgar­nęła 2,5 mil­iona zamówień. To i tak nic w porów­na­niu do iPhone’a 5, który rozszedł się w pię­ciu mil­ionach sztuk w… trzy dni.

Powyższe przykłady przed­staw­iają wyłącznie naj­droższe smart­fony, co powinno dzi­ałać na korzyść wyników LG. Warto też zwró­cić uwagę, że mowa nie o całych rodz­i­nach urządzeń, a poje­dynczych mod­elach. Wniosek można roz­pa­try­wać dwo­jako: albo klienci decy­dują się tylko na potężne smart­fony, albo Kore­ańczykom sprzedaż słuchawek wychodzi po prostu żałośnie.

Spójrz­cie na zdję­cie pra­cown­ików LG. Widzi­cie te uśmiech­nięte twarze? Jestem głęboko przeko­nany, że w tym samym cza­sie dyrek­tor dzi­ału tele­fonów LG płakał. I to byna­jm­niej nie ze szczęścia.

Owszem, zdaję sobie sprawę, jak bardzo ten tekst jest prze­siąknięty subiek­ty­wiz­mem i niechę­cią do LG. Aby nie być kom­plet­nie złym człowiekiem, dodam od siebie dwa słowa: Nexus 4. Tak, aku­rat na ten smart­fon czekam z niecier­pli­woś­cią i przekonuje mnie on, że LG (po nacisku Google’a) potrafi wypro­dukować rewela­cyjny sprzęt.

Via

Ciekawe? Podziel się!