Jako że dziś rozpoczyna się kole­jny week­end, ser­wuję wam mały deser — filmik, który pokazuje, że tych wszys­t­kich leg­en­darnych opowieści o wytrzy­małości fińs­kich komórek nie warto wkładać między bajki — nawet w przy­padku najnowszych mod­eli, jak Nokia Lumia 920

Już od dawna ist­nieje przeko­nanie, że nie ma bardziej wytrzy­małych tele­fonów, niż Nokie. Nieraz słysza­łem od zna­jomych o wręcz niemożli­wych his­to­ri­ach, których bohaterkami były Nokie (głównie nieśmiertelna 3310). W między­cza­sie pro­du­cent przeniósł swoje fab­ryki do Chin, kraju znanego z taniej tandety. Czy zatem mamy się obaw­iać o jakość nowych urządzeń tej firmy? Postanowił to sprawdzić autor filmiku z drop-testu Lumii 920, który prezen­towal­iśmy kilka dni temu.

W ruch poszły klucze do samo­chodu, nóż, młot, a na koniec to tele­fon posłużył za młotek i wbito nim gwoździa.

Jakiś czas temu byłem scep­ty­czny co do wytrzy­małości obu­dowy nowego flagowca Nokii na zarysowa­nia. Po deszczu zło­tych monet i tym teś­cie muszę jed­nak stwierdzić co innego — trzeba naprawdę się wysilić, by zro­bić nawet małą ryskę. Ekran także nie boi się niczego — nie straszny mu nawet młot!

Zapraszam do obe­jrzenia filmu, a Nokii grat­u­luję kole­jnego niemal niezniszczal­nego telefonu!

 

Via

Ciekawe? Podziel się!