Kupu­jąc drogi smart­fon z pewnoś­cią wiele osób chci­ałoby wiedzieć, czy jest odporny na upadki. Dzięki inter­nau­tom zamieszcza­ją­cym tzw. drop testy możemy się przekonać na włas­nych oczach, jak urządze­nie sobie radzi ze zderze­niem z podłogą. Dziś pora na topowy model od Nokii — Lumię 920.

Nokia Lumia 920 to najbardziej mul­ti­me­di­alny i naj­moc­niejszy smart­fon Nokii. Dzi­ała pod kon­trolą Win­dows Phone 8, ma 1 GB RAM-u, dwur­dzeniowy pro­ce­sor 1,5 GHz i świetny wyświ­et­lacz 4,5″ o rozdziel­czości 1280 x 768 pik­seli. Jest też drogi — jego cena to co najm­niej 2 500 zł.

Nie chci­ałbym być w skórze kogoś, kto upuś­cił swoją Lumię doprowadza­jąc do pojaw­ienia się pajęczynki na ekranie. Czy z nową Nokią należy się obchodzić jak z jajkiem, czy może pod tym wzglę­dem można ją przyrów­nać do his­to­rycznych mod­eli fińskiego producenta?

Wynik pozy­ty­wnie zaskakuje. Tele­fon przetr­wał bolesne próby, a jedynym prob­le­mem są uszkodzenia obu­dowy powodu­jące jedynie gorsze wraże­nia wiz­ualne. Wyświ­et­lacz przetr­wał trzy upadki, choć trzeba wziąć pod uwagę, że komórka nie spadła cen­tral­nie na niego ani razu.

Dla ciekaws­kich pole­cam też porów­nanie wytrzy­małości Nokii Lumia 900 z Nokią 3310, w którym ta druga poradz­iła sobie niepraw­dopodob­nie dobrze. Zdaje się, że jedynym sposobem na zniszcze­nie tego tele­fonu jest wrzuce­nie go do ognia Góry Przeznaczenia.

Via

Ciekawe? Podziel się!