iPhone 5 back

Dziś w USA odbyła się pre­miera mod­elu iPhone 5. Wielu nadal piszczy z ekscy­tacji, wielu szlocha w ukryciu nie pokazu­jąc łez – iPhone 5 może klapą nie jest ale rozczarowaniem z pewnoś­cią. Tak czy inaczej pewni możemy być jed­nego – znów szykuje się reko­r­dowa sprzedaż. Gdzie tu sens?

Aby przed­stawić model smart­fona iPhone 5 należałoby wyjść od pewnego stwierdzenia: Apple to nie tylko pro­dukty, Apple to pewnego rodzaju kult, który jest dzieck­iem mar­ketingowej sztuki na najwyższym poziomie. I w tym stwierdze­niu znaleźć można wiele wyjaśnienia na temat tego, jak firma z Cuper­tino tak dobrze radzi sobie ze sprzedażą smart­fonów. Oso­biś­cie uważam, że głównym bodźcem ciągną­cym Apple do przodu, do coraz to więk­szej sprzedaży swoich pro­duk­tów, jest mis­tr­zowski mar­ket­ing – rozpoczy­na­jąc od dopra­cow­anych w każdym calu prezen­tacji (charyz­maty­czni prowadzący, emocje i oczy­wiś­cie naduży­wanie słowa amaz­ing), po prze­myślaną dys­try­bucję, kre­owanie marki w medi­ach, wych­walanie pod niebiosa swoich pro­duk­tów i usług.

iPhone 5 w rzeczy­wis­tości jest nieco więk­szym smart­fonem w porów­na­niu do poprzed­nich mod­eli. Mamy tutaj do czynienia z wyświ­et­laczem 4 cale (poprzedni model — iPhone 4S miał 3,5 cala). Pon­adto zwięk­szyła się rozdziel­czość wyświ­et­lacza do 640x1136px. Dodano także szyb­szy pro­ce­sor dwur­dzeniowy Cor­tex o tak­towa­niu 1,5Ghz. Jako duże udoskonale­nie przed­staw­iono dodanie jeszcze jed­nej ikony do pul­pitu aplikacji (teraz będzie ich 5).

To chyba tyle jeśli chodzi o zmi­any wewnątrz urządzenia, a jak to się ma wszys­tko do rzeczy­wis­tości? Apple musi­ało pow­ięk­szyć ekran – jest to trend, który wyraźnie został zaz­nac­zony przez Samunga Galaxy SIII. Niestety podłużny wygląd iPhone 5 odbija się na jego este­tyce – przez wielu określany jest jako jam­nik lub pilot od TV (pro­por­cje doty­czące wyglądu są tutaj mocno nadszarpnięte).

Brak takich nowości, jak choćby NFC – zarówno Galaxy SIII jak i nowe mod­ele Nokii – Lumia 920 i 820 posi­adają NFC. Plusem wydaje się być dobry pro­ce­sor, który jest niemal dwa razy szyb­szy od poprzed­nika – tak wygląda przy­na­jm­niej na papierze – jak będzie w rzeczy­wis­tości to już czas pokaże.

Dużo ostat­nimi czasy mogliśmy się nasłuchać o aparat­ach – sta­bi­liza­cja obrazu, Pure­view (Nokia), możli­wość robi­enia zdjęć pod­czas nagry­wa­nia video (Sam­sung). Tylko ta ostat­nia opcja pojawi się w nowym pro­duk­cie Apple, tak więc tutaj także szału nie ma.

W mojej oce­nie nowy iPhone prezen­tuje się co najm­niej słabo – nie jestem nawet pewien czy ta podłużna wer­sja jest w stanie zach­wycić mnie swoim wyglą­dem, co zawsze było wyz­nacznikiem Apple. Jedno wypadło na plus – kon­fer­encja, jak zawsze zresztą, została przyjęta gromkimi brawami. Wydaje mi się jed­nak, że świat fanów Apple zadrżał dzisiaj w posadach i podzielił opinię na tych, co nadal uważają pro­dukty Apple za najlep­sze i na tych, którzy zaczy­nają się zas­tanaw­iać czy aby cza­sem Apple nie chce im wcis­nąć kole­jnej mar­ketingowej papki. A jakie jest Wasze zdanie?

Ciekawe? Podziel się!