HTC, mimo, że jego oferta telefonów komórkowych prezentuje się bardzo ciekawie, przeżywa niestety problemy finansowe. Odbija się to na całej gospodarce Tajwanu na tyle, że nawet bank centralny oraz rząd planują wspomóc giganta. Gałąź przemysłu, jaką jest produkcja aparatów GSM nie należy do spokojnych. Na przestrzeni zaledwie kilku lat doszło do upadku/kapitulacji z branży wielu producentów (Sagem,  Siemens, Alcatel…) oraz  znalazło się miejsce dla nowych graczy (Apple, ZTE).

Okazuje się, że obecnie nie tylko Stephen Elop ma powody do niespokojnego snu. Z HTC ostatnio również dzieje się coś niedobrego. Wyprzedaje swoje giełdowe akcje, a przy okazji niedawno odnotowano, że wartość rynkowa wschodnioazjatyckiego przedsiębiorstwa spadła aż o zdumiewający miliard dolarów w przeciągu zaledwie dwóch dni.

Perng Fai-Nan, Zarządca Tajwańskiego Banku Centralnego przyznaje, że krajowa gospodarka w silnej mierze zależy od pozycji rynkowej HTC, więc nie kryje chęci wspomożenia miejscowego producenta telefonów. Od 5 miesięcy państwo boryka się ze spadkiem ilości towarów eksportowych, co doprowadza do deprecjacji PKB.

Mimo wszystko nie uważam, aby koncern z dalekiego Tajwanu zdołał popaść w tarapaty na poziomie Nokii. Jego polityce nie można zbyt wiele zarzucić, a same telefony przez niego produkowane należą do bardzo udanych. W sumie smutne jest to, że dwoma naprawdę liczącymi się potentatami są Samsung oraz Apple, którzy konkurencję wyprzedzają o lata świetlne. Szkoda, że HTC, Motorola czy Sony nie mają nawet zbliżonych wyników do pierwszej dwójki, gdyż przyczyniłoby to się do większej presji producentów i – co za tym idzie – szybszego postępu. Chociaż… jeśli ceną za to byłaby konieczność zmiany słuchawki co miesiąc czy dwa to może wcale nie jest najgorzej?

Ciekawe? Podziel się!