Steve Jobs to postać, którą nie muszę przedstawiać nikomu, kto czyta bloga dailymobile.pl. Przez wielu nazywany jest guru nowoczesnych technologii, wizjonerem, który odmienia rzeczywistość i zamienia ją w magię. Świat firmy Apple jest również niesamowity, a głównym aktorem w tym teatrzyku jest oczywiście Steve. Co wyróżnia firmę Apple spośród innych, czego muszą uczyć się inne firmy z branży technologicznej i dlaczego Steve Jobs potrafi stworzyć niesamowity Show, który przekłada się bezpośrednio na sukces marketingowy firmy Apple?

iPhone 4 – tak nazywa się nowy telefon Apple!

Za każdym, kiedy zbliża się jakaś prezentacja produktów Apple świat ogarnia duża dawka podniecenia. Po raz pierwszy relację z WWDC oglądałem w zeszłym roku i przypominało to spektakl spazmów i samo zachwytów nad tym co się samemu stworzyło. Steve Jobs to postać bardzo charyzmatyczna, określany jest jako jeden z najlepszych prezesów na świecie, chyba nie bez powodu. O ile znajomość marki Apple w naszym kraju sprowadza się do grupki (jak na polskie realia) fan boyów, którzy wiedzą kim jest Steve Jobs i wyznają kult Applemanii, o tyle w USA jest to postać bardzo rozpoznawalna, a posiadanie jakiegokolwiek produktu Apple jest sprawą niemal oczywistą. Nic też dziwnego, że iPhone cieszy się w tym kraju ogromną popularnością, zastanawiające jest jednak to, jak telefon o przeciętnych możliwościach może sprzedawać się w milionach egzemplarzy na całym świecie – odpowiedź jest prosta – marketing.

Nowe nazewnictwo starych funkcji

Podczas wczorajszej prezentacji nowego telefonu Apple – iPhone 4, Steve cały czas opowiadał o swoim produkcie w sposób bardzo innowacyjny – zastępując stare słownictwo, nowym iSłownictwem. I tak dla przykładu zamiast powiedzieć, że telefon umożliwia dobrze znane już użytkownikom telefonów komórkowych, video połączenia, Steve mówił o „FaceTime”, a zamiast powiedzieć, że telefon ma wysokiej rozdzielczości ekran, użył sformułowania „Retina display”. Kolejnym przykładem jest nowy system operacyjny w telefonie, który należało nazwać zgodnie z polityką Apple, czyli zamiast iPhone OS4, nazwano go iOS4.

Użycie nowego słownictwa oraz stosowanie nowoczesnych zamienników tworzy pewnego rodzaju otoczkę magii i podświadomie działa na człowieka i podpowiada mu – iPhone 4 to lepszy produkt, bo ma FaceTime zamiast video połączeń itp. Oczywiście jest to całkowite kłamstwo, które służy działaniom marketingowym, ponieważ sprzedaż produktów Apple rozpoczyna się właśnie w chwili ich prezentacji – to główny bodziec marketingowy, który wpływa na kult Apple.

Hiperbolizacja


Oczywiście przedstawienie iPhone’a 4 nie mogło się obyć bez stosowania takich przymiotników wartościujących, jak: magiczny, wspaniały, fenomenalny, najlepszy, piękny, najszybszy itp. Cały czas ta sama papka komercyjna, którą bardzo skutecznie przekazuje na każdym kroku Steve Jobs. Aby uwypuklić idealność nowego iPhone’a trzeba także skorzystać z wielu porównań – o tyle % lepszy od tego, o tyle % cieńszy od tego… + koniecznie należy powtarzać te zalety po kilka razy.

iPhone 4 – oficjalna specyfikacja

Liczby, liczby, liczby…

Z pewnością Jobs nie kocha tylko cyferek na swoim koncie i cyferek sprzedanych produktów Apple. Na konferencjach WWDC możemy się o tym doskonale przekonać – Jobs prowadząc prezentacje zawsze musi wspomnieć ile to aplikacji zostało sprzedanych, ile procent społeczeństwa korzysta z iPhone, ile mm grubości ma nowy iPhone, o ile szybciej chodzi nowy iPhone, ile zostało sprzedanych iPad’ów itp. Apple bazuje na formie szybkiego, łatwo zapamiętującego się przekazu. Na prezentacji iPhone 4 nie poznaliśmy jego pełnej specyfikacji – poznaliśmy nowe słownictwo i to w czym jest i o ile lepszy od konkurencji. Jobs nie będzie podkreślał, że ekran ma taką specyfikację techniczną, tylko powie jedno zdanie „jest 4 razy lepszy od poprzedniego iPhone’a 3GS”. Taki przekaz od razu zakorzeni się w głowach obecnych posiadaczy iPhone’a 3GS – warto kupić nowego iPhone’a bo ma o 4 razy lepszy wyświetlacz.

Publiczność


Konferencja WWDC zawsze przyciąga wielu geek’ów firmy Apple z całego świata. Nie są to osoby przypadkowe, które właśnie przyjechały zwiedzać San Fransisco i stwierdzili, że pójdą zobaczyć konferencję Apple. Tam pojawiają się prawdziwi fani tej firmy, którzy już dzisiaj posiadają nowe iPhone’y w swoich rękach i piszą kolejne testy na swoich blogach. Zachowanie się publiczności na tej konferencji też nie jest bez znaczenia – przedstawienie każdej nowej funkcji powoduje salwę euforii i podniecenia u publiczności. Można to przyrównać do kongresu PIS, gdzie zwolennicy tej partii zaczęliby klaskać nawet gdyby ich prezes przez przypadek puścił bąka.

Podsumowanie

Magia wystąpień Steve’a Jobs jest z pewnością zwieńczeniem pracy nie tylko dla samych twórców i autorów produktów Apple, ale także dla całego sztabu PR-owców i marketingowców, którzy zajmują się wizerunkiem i dbaniem o sprzedaż firmy Apple. Śmiało można powiedzieć, że o ile cała konferencja wydaje się być przeprowadzona w sposób naturalny, gdzie Steve Jobs musi chwilę pomyśleć co powiedzieć itp., o tyle w rzeczywistości jest to dobrze ułożona zagrywka psychologiczna, która ma na celu zawładnięcie umysłem nowego użytkownika telefonu Apple. Tak czy siak ten model świetnie się sprawdza i wiele firm ma bardzo dużo do nadrobienia w tej kwestii, zarówno w technologiach mobilnych, jak i całej branży RTV AGD. Na sam koniec chciałbym przytoczyć jeszcze jedno zdanie, które od długiego czasu chodzi mi po głowie i które wydaje mi się prawdą: firma Apple ma tak potężną moc marketingową i perswazyjną, że gdyby zechcieli kiedyś sprzedawać powietrze, to ich konta znowu powiększyłyby się o kolejne miliardy dolarów.

Ciekawe? Podziel się!